Tłumaczenie wywiadu dla portalu radio.com - Lanaism • Lana Del Rey Polska
 

Tłumaczenie wywiadu dla portalu radio.com

Kiedy remiks „Summertime Sadness” sprowadza ją do radia w wielkim stylu, siadamy z Laną Del Rey, aby przedyskutować jej przeszłość i przyszłość. Do 22:30, prawie 100.000 ludzi wypełniło chicagowski Grant Park podczas pierwszego dnia festiwalu Lollapalooza 2013, który odbył się 2 tygodnie temu. W czasie, gdy masa dzieciaków udaje się do wyjścia, przy piknikowym stoliku na backstage’u, w sam raz daleko od tego zgiełku, siedzi Lana Del Rey. Jest tam bardzo ciemno i, dopóki nie podejdziesz bliżej, żeby spotkać jej wzrok, jedyną rzeczą, którą tak naprawdę możesz dostrzec, będzie jej żarzący się papieros. Scena po festiwalu jest mocnym kontrastem dla jej „zwariowanego” występu, który odbył się wcześniej tej samej nocy.

„Musiałam jeździć po całym świecie przez 2 lata, żeby mieć publiczność w Chicago…” – powiedziała radio.com. „Miałam na myśli, że mogłabym być niepopularna na zawsze, co prawdopodobnie byłoby o wiele mniej męczące”.

Półtora roku później, po tym, jak wszystkie parodie „Born To Die” odeszły, został tylko dotyk sławy zespołu stresu pourazowego, jak Lana Del Rey mówi o sobie samej. Opisuje siebie jako „niezbyt dobrze przyjmowaną w amerykańskim świecie publicznym”, jednak prawda, dlaczego tak jest, leży w tym, że to drugi powrót Lany Del Rey. Kiedy muzyczni smakosze się zmęczyli, artyści o gównianym temperamencie mogą spróbować czegoś najbardziej mainstreamowego – medium „ludzi średnich”, czyli radia. Ludzie, którzy spisywali Lanę Del Rey na straty, mogą być zaskoczeni, że miała piosenkę nr 1 w rankingu Billboardu (Dance/Mix Show Airplay) w tym tygodniu. I Top 5 (Hot Rock Songs, gdzie wiele razy znalazły się jej piosenki). I Top 15 (Digital Songs). I, co najbardziej wartościowe, Top 20 w liście „Hot 100”, gdzie remiks „Summertime Sandess” francuskiego DJ-a i producenta, Cedrica Gervaisa, jest aktualnie na 16 miejscu. Piosenka, pierwotnie wydana na albumie „Born To Die”, zyskała nowe życie dzięki rozlewającemu się remiksowi z udziałem Gervaisa, wdzierającą się w Top 40 na międzynarodowych stacjach w ciągu ostatniego miesiąca. Tymczasem „Young & Beautiful”, wkład Lany w soundtrack do filmu „Wielki Gatsby”, jest puszczany w alternatywnych, niepopowych stacjach. Radio nie jest do końca pewne, co zrobić z Laną Del Rey, niemniej jednak stacje ją grają. Nic dziwnego, że nie może być bardziej zadowolona. Omówiła to wszystko i jeszcze więcej w luźnej rozmowie, łącznie z jej planami na nowy album, które musiały zostać odrzucone przez ostatnie wycieki jej piosenek.

„Szczerze mówiąc, to się zdarzyło 3 lata temu, kiedy ktoś miał zdalny dostęp do mojego dysku twardego, więc nawet do piosenek, których nigdy nie wysyłałam do siebie…” – wyjaśniła. „Są ich setki”.

Radio.com: Widząc Twój dzisiejszy występ jest jasne, że Twoje sceniczne wystąpienia są bardziej wydajne od tych, kiedy po raz pierwszy zaczęłaś promować „Born To Die”, w szczególności dzięki oprawie wideo. Co starasz się osiągnąć, włączając to wcielenie do swojego występu na żywo?

Lana Del Rey: Cóż, jestem pod wpływem każdego dnia, który przeżyłam. Podobnie, jak nie słucham zbyt dużo nowej muzyki, ale naprawdę kocham Father John Misty, który przypomina mi o moich korzeniach. Wróciłam do słuchania Joana Baeza i Boba Dylana, którego ścieżka życiowa bardzo wpłynęła na moją 10 lat temu, kiedy miałam 18 lat. Do wizualizacji, które czasem przychodzą do mnie przed piosenkami, na pewno mam pierwszy obraz czegoś, co chcę namalować słowami. Pamiętam, kiedy miałam 16 lat i czytałam „Howl” Allena Ginsberka, to był pierwszy raz, kiedy zdałam sobie sprawę, że możesz malować obrazy słowami i właśnie to chciałam zrobić. Jestem dumna ze spotkania mojej reżyserskiej bratniej duszy – Anthonego Mandlera. Zawsze przekazuję mu ten nastrój i historię, on je przechodzi i sprawia, że wszystkie moje wizje ozywają. Nigdy nie mówi „nie” i pyta, czemu chcę być życzliwa dla ludzi, tak jak w przypadku „Ride” (klipu/filmu krótkometrażowego) – dlaczego jestem z różnymi mężczyznami i tego typu rzeczy. Powiedziałam mu, że nie chodzi tu o bycie uległą mężczyznom, albo coś podobnego. To chodzi o to, że nie znając nikogo bliskiego, kogoś, kto może Ci pomóc i o bycie bardzo szczęśliwym znajdując ludzi, których poznałeś przypadkowo, którzy zaopiekują się Tobą, dopóki Ty nie możesz zająć się sam sobą. Znaczy to, że wizualizacje pochodzą z pomysłów, które moim zdaniem są ważne. Jednak kiedy przychodzi do pokazania ich na żywo, to jedyna rzecz, o której za dużo nie myślę. Jestem w tym tradycjonalistką, gdzie nie mam nic z magicznego show. Jestem tu, by śpiewać i nie mam też zbyt wiele do powiedzenia.

Radio.com: Coś, co mnie dzisiaj uderzyło, to to, że stałem wśród tych wszystkich młodych dziewcząt i przynajmniej pięć razy usłyszałem „Chcę być nią!”. Ten cały festiwal jest pełen dziewczyn w opaskach z kwiatów, jak ta, którą masz teraz na sobie. Czy zdajemy sobie sprawę z tych rzeczy?

Lana Del Rey: Wow. Cóż, moja reakcja jest dość surrealistyczna, biorąc pod uwagę, że nie byłam mile widziana w amerykańskiej społeczności. Czuję się wystarczająco szczęśliwa, że napisałam te piosenki dla siebie i opowiedziałam sobie swoją własną historię. Myślę, że ważne jest być świadkiem własnego życia poprzez pisanie. A dla mnie, myślałam, że będzie to koniec tego wszystkiego, ponieważ nie zaakceptują mnie – taki mój los. Jednak nauczyłam się nie zwracać na to uwagi. Koncertowałam po całej Europie, co było obłędem – mnóstwo ludzi, wielka publiczność. Prowadziłam podwójne życie, ponieważ przyjechałabym do mojego domu do Ameryki i wszystko byłoby spokojne – żyłabym normalnie opiekując się bratem i siostrą, którzy mieszkają razem ze mną. Więc z jednej strony jestem wdzięczna za to, że nic się nie komplikuje.

Radio.com: Biorąc pod uwagę tę młodą, kobiecą publiczność, czujesz jakąś presję, aby być wzorem do naśladowania?

Lana Del Rey: Myślę, że jest to dobrą rzeczą, że ktoś chce mnie naśladować, bo żyję swoim życiem z gracją i godnością. Wiem, jak czasami wyglądam, czy jak się zachowuję. Ale naprawdę nie chcę żadnych kłopotów, lubię żyć z uśmiechem na twarzy i to jest dla mnie ważne.

Radio.com: Czy w pewnych momentach Twoje zachowanie nie staje się zachowaniem scenicznym?

Lana Del Rey:
Trochę tak się staje. Kiedy publiczność staje się większa, zostaje mniej Ciebie, a więcej występu, nawet, jeśli nie jestem naturalną aktorką. Pisanie i nagrywanie w studio – to jest to, co właśnie kocham.

Radio.com: À propos, pracujesz nad nową muzyką w tej chwili?

Lana Del Rey: Pracowałam, dopóki moje nagranie nie wyciekło w zeszłym tygodniu, bo moje życie jest kompletnie okupowane. Ale tak, piszę piosenki, które bardzo mi się teraz podobają. Wszystkie są w niskiej tonacji, inspirowane Zachodnim Wybrzeżem. Im dalej brnę, tym dłużej pracuję z tą samą czwórką osób. Jak Dan (Daniel Heath, który współtworzył „Blue Jeans”), który nie interesuje się muzyką pop, ale kompozycją partytur, studiował pod okiem Hansa Zimmera. On i mój chłopak Barrie (Barrie-James O’Neill z folkowo-rockowej grupy Kassidy z Glasgow). Jednak chciałabym pracować z Lou Reed, zachowując wszystko nisko stonowane i fajne.

Radio.com: Myślę, że były to wycieki demo, które stworzyłaś w twojej dawnej karierze.

Lana Del Rey: Cóż, niektóre z nich były, ale niektóre, jak „Black Beauty”, nie…

Radio.com: Nadal będziesz pracować nad nową muzyką, czy czujesz się zbyt zniechęcona z powodu wycieków?

Lana Del Rey: Tak, czuję się zniechęcona. Nawet nie wiem, co umieścić na płycie. Ale sądzę, że mogłabym je umieścić i zobaczyć, co się stanie. Za każdym razem, kiedy piszę… nigdy nie napisałabym piosenki, jeśli nie myślę, że byłaby idealna na płytę.

Radio.com: To duża presja, którą nakładasz na samą siebie.

Lana Del Rey: Tak właśnie robię, co nie znaczy, że piszę bez przerwy. Moja muza jest bardzo ulotna. Czasami trwa to 6 miesięcy, a ja nie naciskam. Bo musisz najpierw przejść przez te wszystkie rzeczy, o których piszesz. Musisz wpaść w kłopoty, żeby o tym napisać! [śmiech]

Radio.com: Czy czujesz, że Twoje życie w tej chwili bardziej sprzyja pisaniu muzyki, niż przed wydaniem „Born To Die”, które było tak owiane szumem?

Lana Del Rey: Tak, nie podobało mi się to. Nie sądzę, żeby to sprzyjało pisaniu, będąc w trasie i cała reszta… I nie czuję się zainspirowana do napisania czegokolwiek, ale wcześniej, kiedy żyłam na Brooklynie przez 9 lat… Byłam rodzajem nocnej sowy, tylko spacerowałam i poznawałam dziwnych ludzi. To rozkopywało moje doświadczenia życiowe i mieszało w nich. To właśnie mi zrobiło. Właściwie Lollapalooza to mój ostatni zaangażowany koncert. To straszne, bo minęło dużo czasu od ostatniego nagrania. Naprawdę czuję, że potrzebuję sześciu miesięcy, by odżyć, by być normalną lub nienormalną. Nie mam nikogo, kto by dla mnie pisał. To jest taki wewnętrzny spokój, jeśli nie jest pełny, to po prostu nie jest pełny.

Radio.com: Mogłabyś pracować z tekściarzami z zewnątrz. Jesteś teraz na to bardziej otwarta?

Lana Del Rey: Tak, jestem teraz bardziej otwarta. bo osobiście tego nie czuję. [śmiech] Jak ten facet, z którym pracowałam 8 lat temu, Steven Mertens, który wyprodukował moje pierwsze nagranie. (notka edytora: David Kahne jest przypisywany jako producent jej debiutu, 2010 „Lana Del Ray A.K.A. Lizzy Grant”, Mertens jest członkiem zespołu Spacecamp z Brooklynu). On znał mnie bardzo dobrze. Chciałabym wrócić i przypomnieć sobie, dlaczego myślałam, że mogę być kimś innym, niż pisarzem. Chciałabym może wrócić i zobaczyć, jak to było.

Radio.com: Porozmawiajmy przez chwilę o nowej piosence, którą wydałaś stosunkowo niedawno. Napisałaś „Young & Beautiful” specjalnie dla soundtracku filmu „Wielki Gatsby”, czy była to piosenka, którą wcześniej napisałaś, ale nie wydałaś?

Lana Del Rey: Napisałam inną piosenkę, ale kiedy Baz Luhrmann usłyszał ją, spytał mnie, czy mogłabym napisać znak pamięci dla Daisy. Dlatego zaśpiewałam mu refren „Young & Beautiful”, który już miałam – tylko refren – i on pomyślał, że to będzie dla niej dobre. Napisałam całą resztę, kiedy oglądałam jej scenki z ogrodu.

Radio.com: Jesteś zadowolona, że Twoja piosenka wzięła udział w filmie?

Lana Del Rey: Tak, zawsze martwię się o duże projekty. Ale stało się coś dziwnego, bo „Young & Beautiful” zostało przyjęte przez alternatywne stacje. Przyjechałam do domu (z tournée po Europie) po czterech miesiącach i „Summertime Sadness” też jest już w radio. Jestem bardzo wdzięczna, bo kocham tę piosenkę.

Radio.com: Chciałbym wrócić do tego, co powiedziałaś wcześniej. Uznałaś, że nie miałaś uznania u amerykańskiej publiczności, ale teraz, półtora roku po wydaniu „Born To Die”, jesteś połączona z nową publicznością poprzez remiks „Summertime Sadness” w Top 40.

Lana Del Rey: To tylko wzmacnia fakt, że nie… że nic nie jest naprawdę ważne, ale opinia ludzi nie ma znaczenia, bo może się zmienić w mgnieniu oka. I jeśli ludzie są gotowi na zmiany, to może nie mają najsilniejszych charakterów. Nie jestem zainteresowana nimi. Czuję się bardziej błogosławiona z każdym krokiem, który stawiam. Mam młodszego brata i siostrę i to stało się najważniejsze dla mnie, staliśmy się rodziną. Jak my wszyscy będziemy żyć razem, skoro ja jestem cały czas w drodze? Pojadą ze mną? Czy kiedykolwiek wrócę do domu? Prawdpodobnie nie. Mój nowy manager, którego nigdy nie spotkałam, przyniósł mi SoundScan, żeby pokazać mi, że „Summertime Sadness” było wiele razy odtwarzane w L.A. i Nowym Jorku. Nawet nie czuję, jakby to było moje, bo miałam dłoń na twarzy przez większość czasu.

 

ŹRÓDŁO: radio.com
TŁUMACZENIE:
Agata Rozpędowska, Angelika Lasota, Adam Rudolf


Host: Fan-Strefa.pl | Reklama