Tłumaczenie wywiadu dla magazynu „NEON” - Lanaism • Lana Del Rey Polska
 

Tłumaczenie wywiadu dla magazynu „NEON”

2~16

„Naprawdę chciałabym być szczęśliwa.”
Lana Del Rey opowiada o dwóch dużych tematach w swojej muzyce: mężczyznach i smutku. Wywiad przeprowadził Alard von Kittiltz.

 


 

Twoje piosenki są głównie o mężczyznach. Czy są oni tak wspaniali?
Mężczyźni są moją pasją. Lubię męską energię, ich stabilność i przewidywalność w związkach. Mężczyźni są dla mnie niewyobrażalnym źródłem energii. Większość moich przyjaciół to mądrzy i twórczy mężczyźni. Lubię z nimi przebywać. Dużo piosenek o romantycznym brzmieniu niekoniecznie są o miłości, lecz po prostu o mężczyznach, którzy wywarli na mnie wpływ.

Jaka jest według Ciebie różnica pomiędzy mężczyznami a kobietami?
Nie wiem. Te banały: mężczyźni są tacy, kobiety są takie – nie interesują mnie one. W końcu interesują mnie osobowości. Muszę jednak przyznać, że większość z tych ludzi, którzy mnie naprawdę zainteresowali, to byli mężczyźni. Nawet fascynujące kobiety, które spotykałam, miały w sobie raczej tę męską energię.

Co masz na myśli mówiąc „męską energię”?
Chodzi mi o to, że są dominujące. Chodzi mi o to, że nie mają w sobie żadnej lekkomyślności. Mają za to ten spokój, skupienie.

 
 

Czy myślisz dużo o relacjach damsko-męskich pisząc swoje teksty?
Nie. Wierzę, że relacje pomiędzy mężczyznami a kobietami zmieniają się co każdą dekadę. Związek jednak zdecydowanie zależy od wartości moralnych i tradycji obu partnerów.

Czy interesuje Cię feminizm?
Czuję się z nim mało powiązana. Nie wiem nawet o co właściwie w nim chodzi. Nie potrafiłabym powiedzieć, kto jest czołową feministką, ani co ona o mnie sądzi. Gdybym miała strzelać, to ona mnie pewnie nie lubi, bo czegoś nie rozumie.

Nie interesuje Cię wymiar polityczny związków damsko-męskich?
Nie. Mam właściwie swoje poglądy polityczne, ale nie dotyczą one związków.

Jakie są twoje poglądy polityczne?
Powiedziałabym, że mam tendencje konserwatywne z lewicowymi pożądaniami. Posiadam tradycyjne wartości moralne, ale także niezbyt tradycyjny styl życia. Czuję się jakby pośrodku.

W Niemczech często mówi się o tym, co ruch wyzwolenia czyni z pożądaniem. Istnieją terapeuci, którzy uważają, że miękcy, emocjonalni mężczyźni nie są właściwie podniecający w sposób erotyczny dla kobiet. W twoich piosenkach mężczyźni są raczej tymi facetami z samochodem, którzy odbierają nim kobiety.
To prawda. Posiadam nawet na to dwie odpowiedzi. W moim życiu ja byłam tą, co zawsze brała za coś odpowiedzialność. Brakowało mi autorytetów i pomocy, zwłaszcza, gdy miałam przekształcić swoje twórcze zainteresowania w karierę. Spotkania z mężczyznami, którzy byli niekoniecznie kreatywnie, ale którzy mieli ten inny zmysł, naprawdę dobrze na mnie wpłynęły. Nie powinnam była robić tego sama. To właśnie byli tacy faceci.

A druga odpowiedź?
Z drugiej strony lubię oczywiście, kiedy mężczyźni są empatyczni.

Nie uważasz, że nie jest to seksowne?
Nie, zupełnie nie. Powinni oni po prostu wiedzieć, czego chcą. Nie muszą być bogaci, czy też być już tam gdzie zaplanowali, ale muszą być ukierunkowani. Mężczyźni w moich piosenkach nie są dominujący, ale pewni siebie.

Twoje piosenki są też często o namiętnościach i pasjach, ale czasem można odnieść wrażenie, że chciałabyś się na nie powoływać. Czy żyjemy w czasach bez pasji?
Sądzę, że wielu ludzi ma pasję do tego, co robią. Ale to, co uznają oni za wspaniałe i pożądane, często nie ma dla mnie sensu. Ja jestem jednak marzycielką. Moja wyobraźnia jest moją pasją. Cząstka mnie cały czas sobie marzy. Jeżeli ludzie tego nie mają, naprawdę nie mogę ich zrozumieć. Ja tego potrzebuję. Moja wyobraźnia czyni moje życie głębszym, bardziej kolorowym. Jest jak Technicolor.

Brzmi pięknie.
To moje błogosławieństwo! Bowiem im starsi jesteśmy, tym bardziej zanikają kolory naszego życia. Jest to szczególnie trudne dla artystów. Pisanie staje się dla mnie cięższe.

Czy boisz się czasem, że możesz stracić swoją inwencję?
Nie obawiam się tego tak, jak obawiam się, że nie będę mieć wystarczająco dużo czasu, aby nabyć doświadczeń potrzebnych mojej muzyce. Jest to cięższe niż 10 lat temu, to nie jest już takie płynne doświadczenie jak wtedy. Nie tworzę już cały czas muzyki w głowie. Po prostu muszę coś robić przez cały czas, a to czasem daje mi poczucie ograniczenia.

Skąd pochodzi smutek w twoich piosenkach?
Wyłania się on z uczucia bycia odmienną od większości osób, które napotykam. Jestem odizolowana przez mój sposób doświadczania świata. Czuję się dosyć samotna. Sama nie wiem… nie sama, ale samotna.

Lubisz radosną muzykę? Na przykład, gdy „Happy” leci w radiu?
Nie.

Czy szczęście jest przereklamowane?
Nie, absolutnie nie! To jest moje największe marzenie. Bycie szczęśliwym jest wspaniałe. Naprawdę chciałabym być szczęśliwa! Ale jak masz dużą rodzinę, gdy pracujesz z wieloma ludźmi… chciałoby się, aby ich życzenia się również spełniły. Ciężko to pogodzić ze spełnianiem własnych potrzeb. Gdy ludzie wokół mnie mają kłopoty, ciężko mi być szczęśliwą.

Współczucie dusi twoje szczęście?
Mam po prostu w sobie dużo empatii. Gdybyś teraz był nieszczęśliwy, ja bym z tego powodu była nieszczęśliwa. Oczywiście istnieją tego granice, ale w sumie jestem bardzo emocjonalną osobą. Chcę pomagać wszystkim. Swoją drogą – możesz pomóc większości osób. Świadomość, że jest to możliwe – że tak naprawdę możesz pomagać ludziom – naturalnie znów komplikuje życie.

Co Cię zatem czyni szczęśliwą?
Myślę, że bycie szczęśliwą to całkiem ciężki proces. Jest to walka, którą toczę całe życie. Są jednak rzeczy, które powodują, że jestem szczęśliwa. Kocham prowadzić. Lubię wodę, lubię Pacyfik, dlatego przeprowadziłam się do Kalifornii. Lubię oglądać ludzi. Chodzenie na koncerty sprawia mi przyjemność. Kocham rock’n’rolla. W tej kwestii jestem naprawdę prosta. kawa. Papierosy. Lubię wieczorne powietrze. Wielkie ogrody w Los Angeles.

Czy są czasy, w których wolałabyś żyć?
Wczesne lata 70. brzmią fantastycznie, a przynajmniej tak mi się zdaje. Wolność, wolna miłość. Halucynogeny. Idea rozszerzania świadomości, ingerencja w neurologię. Lubię Timothy’ego Leary’ego i koncepcję bycia zdolnym do napisania całej powieści w jedną noc na amfetaminie. Podróżowanie przez Amerykę autostopem. Lubię wolność, którą ta epoka dla mnie ucieleśnia. Jednak nie byłam tam wtedy, nie wiem, czy to naprawdę tak było.

 


 

ŹRÓDŁO: NEON.de
TŁUMACZENIE: Bartosz Lampart


Host: Fan-Strefa.pl | Reklama